32. Rozświetlający rytuał LPM!

Nowa kampania Le Petit Marseiliais właśnie rusza! Wzięłaś już udział w rekrutacji? W końcu Ty też możesz zostać Ambasadorką. ❤️ Jeśli jeszcze nie wzięłaś udziału koniecznie kliknij tutaj w link, szybciutko załóż konto i wypełnij ankietę rekrutacyjną. :* https://ambasadorkalpm.pl
Czytaj dalej

31. Super włosy w Superkoszyk.pl



Pewnie Was nie zdziwię, jeśli powiem, że moje włosy mają już 90 centymetrów, a nadal nie mam ochoty ich ścinać. Początkowo moją pielęgnację zaczynałam od nakładania miliona odżywek, masek, serum. Minimum raz w tygodniu olejowanie, od czasu do czasu laminacja, Czasochłonne, prawda? Od jakiegoś czasu bardziej interesuję się składem kosmetyków i tym, co rzeczywiście pomaga moim włosom, a nie tylko je obkleja i tworzy na nich otoczkę, która po jakimś czasie siępołanie, a moje włosy będą wyglądać tragicznie.

Jakiś czas temu dostałam piękną doniczkę z dużym aloesem. Od tego czasu zaczęłam się dość mocno interesować jego działaniem i odkryłam, że działa na moje włosy jak nic innego. To właśnie on jest najlepszym z możliwych humenkatów, który nawilża włosy i sprawia, że wyglądają przepięknie.


Aloesowy szampon do włosów. Zaciekawił mnie swoim składem.
Jest tu "dobry" alkohol, którego zadaniem jest zatrzymywanie wilgoci na włosach, czyli jednocześnie ich wygładzenie, a także dogłębne oczyszczenie- alkohol, który jest tu w składzie ma działanie silnie bakteriobójcze, dlatego, szampon nadaje się nie tylko do włosów prostych, ale i do tych kręconych, które są przesuszone i puszą się. w składzie jest także aldehyd, który ma właściwości zapachowe. Kolejnym przyjemnym składnikiem jest tu dietalonoamid, który ma za zadanie odbudowanie naszej bariery lipidowej. Poza tym poprawia także jakość substancji myjących, jest tutaj naprawdę świetnym modyfikatorem. ❤️






I oczywiście główna perełka, czyli aloes. Ma on za zadanie łagodzenie podrażnionej skóry, pozwala pozbyć się łupieżu, zaczerwień i podrażenień skóry. Dodatkowo reguluję pracę gruczołów łojowych, dzięki czemu nasze włosy po prostu wolniej się przetłuszczają- potwierdzam, po jednym dniu moje włosy zdecydowanie nie wymagają mycia. Znaczenie dłużej są świeże i sypkie. Aloes jest też humektantem- tworzy taką barierę wokół włosa, w której zatrzymuję wodę, przez co mamy wrażenie, że nasze włosy są stale nawilżone. Z działania szamponu jestem bardzo zadowolona, bo choć używam go trochę więcej niż innych szamponów, to dając niecałe 5 zł za 1 litr produktu nie jest mi szkoda. Nie używam też odżywek do włosów, bo szampon świetnie o nie dba, więc szkoda ich obciążać dodatkowymi produktami. Nie jest bardzo rzadki i świetnie domywa włosy, naprawdę czuć działanie tych składników, które wcześniej opisałam. Ja jestem nim zachwycona! Na pewno kupię kolejne opakowanie jak tylko wykorzystam to, chociaż po miesiącu korzystania z produktu zużyłam raptem 1/3 opakowania. ❤️


Jedyne co nie do końca przypadło mi w kosmetyku do gustu to opakowanie, bo jest duże i trudno jest nałożyć idealną ilość produktu, więc przelewam go sobie do butelki z pompką i korzystanie z niego staje się mega wygodne. Znajdziecie go tutaj: https://www.superkoszyk.pl/avea-szampon-1-l-aloes-i-ogorek.html




Moja zdecydowanie ulubiona firma suchych szamponów to BatisteUwielbiam te cudeńka, bo nie raz mnie ratują. Kiedy moje włosy bardziej nadają się do mycia niż do wyjścia, a pilnie gdzieś muszę wyskoczyć to z nich korzystam. Natychmiastowo sprawiają, że włosy są świeższe. Owszem, pozostawiają trochę białego proszku, ale bez problemu można go wyczesać. Na moim kolorze włosów świetnie sprawdzają się te zwykłe szampony oraz dla szatynek. Szampon w kolorowej buteleczce jest zwyklakiem, ma piękny tropikalny zapach. Jest biały, więc wymaga więcej wyczesania.


 Ten dla szatynek lekko koloryzuje, co jest fajne, bo mniej widać biały proszek. Szampon dla brązu koloryzuje na ciemno, dlatego jest idealny dla osób z takim kolorem włosów. Wszystkie działają długotrwale i sprawiają, że nasze włosy mogą się pokazać na zewnątrz, a nie tylko nam w lustrze.  Rzeczywiście te szampony je odświeżają, a nie tylko pokrywają "mąką". 



 Nie są to najtańsze szampony, bo kosztują około 16 zł ( w SuperKoszyk.pl 14zł), jednak zdecydowanie warte swojej ceny!





Ostatnią rzeczą, którą bym Wam chciała dzisiaj polecić jest Keratynowa odżywka do włosów od JoannyKusiło mnie już od dłuższego czasu, jednak przeważnie przechodziłam obok niego obojętnie, bo miałam kilka wcierek w zapasie. Kiedy jednak się skonczyły i zobaczyłam to serum na https://www.superkoszyk.pl/ to brałam bez zastanowienia.  

Już na samym początku moją uwagę przykuło wygodne aplikowanie produktu. wystarczy zdjąć korek i nacisnąć pompkę, więc nie dość, że szybko się ją wydobywa, to jeszcze nakładamy idealnie taką "porcję", jaką chcemy. ❤️





 To duży plus według mnie, bo nie marnujemy kosmetyku, albo nie przesuszamy naszych włosów, bo nałożymy za dużo produktu- w końcu nadmiar keratyny szkodzi (wysuszając włosy) zamiast im pomagać. Serum ma konsystencję kremu nawilżającego. Bez problemu rozprowadza się na włosach, choć ja najbardziej lubię je nakładać tak od połowy długości i obficiej w końcówki. Korzystam z niego po co drugim myciu włosów, bo inaczej podarowywałabym moim włosom zdecydowany nadmiar keratyny. Po serum moje włosy są sypkie, gładkie i przyjemne w dotyku. Podoba mi się też bardzo efekt błysku, którego dostają włosy- normalnie każdy lśni na własną rękę.  Po stosowaniu serum przez dłuższy czas stwierdzam, że włosy wyglądają na o wiele zdrowsze, bardziej nawilżone i lśniące. Jestem z niej bardzi zadowolona i gorąco polecam. 

Przypomnę Wam, że w Drogerii SuperKoszyk.pl działa także program partnerski, gdzie za polecenia i zakupy zbieracie punkty, które możecie wymienić na kosmetyki. Zachęcam Was do założenia konta i kupowania kosmetyków, chemii domowej, artykułów dla zwierzątek w niesamowicie niskich cenach ❤️
Czytaj dalej

30. Pomarańcza i granat naszym zmysłowym duetem od LPM ❤️


Kilka dni temu zadzwonił do mnie kurier, że ma dla mnie paczuszkę. Trochę się zdziwiłam, bo nie spodziewałam się niczego, więc przez wszystkie zajecia na uczelni zżerała mnie ciekawość, co też fajnego mi przywiózł. Niesamowicie się zdziwiłam, jak zobaczyłam ogromny karton, więc od razu wzięłam się za rozpakowywanie. W środku znalazłam świetną paczuszkę Le Petit Marseillais z moją ambasadorską zawartością.


 W środku znalazły się dwa żele pod prysznic, damski i męski- dla naszej pary. ❤️ Oba żele były w wytłoczonym kartoniku z pięknymi nadrukami.W środku znalazłam katalog ambasadorki z opisem kosmetyków i mnóstwem motywujących tekstów, aż miło było przeglądać. Damski żel jest o zapachu śródziemnomorskiego granatu. Uwielbiam ten owoc na co dzień, dlatego już po zobaczeniu opakowania wiedziałam, że to będzie to. Żel jest półprzezroczysty, ma kolor i zapach słodkiego granatu. Świetnie domywa skórę, nie podrażnia jej, nie wysusza i nie zostawia na niej mydlanego osadu. Męski żel jest także świetny. Ma zapach Czerwonej Pomarańczy- lekko kwaśny, słodki i bardzo intensywny. Nie jest to typowy męski zapach, jednak naprawdę bardzo przyjemny, dzięki niemu prysznic staje się ożywczy. Oba żele są bardzo duże, wydajne i świetne.



Bardzo podoba mi się skład żelu oraz jego neutralne pH. Dzięki temu nie podrażnia skóry ani nie wysusza jej, a dodatkowo świetnie ją myje. Jest to półprzezroczysty żel w lekko czerwonym kolorze, dlatego nie do końca bym powiedziała, że nawilża skórę. Bardzo fajnie ją jednak oczyszcza i pozostawia pięknie pachnącą. Fajnie, że zapach utrzymuje się także po umyciu się, bo jest naprawdę przyjemny. Kosmetyk świetnie się pieni i jest bardzo wydajny, a do tego jego spore opakowanie sprawia, że wystarczy na naprawdę długo. Jego zapach  jest naturalny, nie chemiczny i nie czuć go takim typowym mydłem, co mi bardzo przypadło do gustu. Nie znoszę też, kiedy żel po umyciu zostawia na skórze osad i na szczęście w przypadku tego produktu tak nie było. Sam żel ma śliczne opakowanie i naprawdę ładnie się prezentuje. Nie do końca byłam do niego przekonana po opisie, ale po przetestowaniu zakochałam się zarówno w kosmetyku, jak i we firmie na nowo. ❤️




Mój M. jest absolutnie zachwycony jego zapachem. Oboje uwielbiamy owocowy dodatek w kosmetykach, dlatego ten żel bardzo nam podpasował. Jest dość gęsty, wydajny i dobrze się pieni oraz świetnie domywa skórę. Nie pozostawia na niej osadu, nie podrażnia jej i nie wysusza. Zdecydowanie jest wart zakupu!



W paczuszce znalazłam także Książeczkę Ambasadorki, w której znalazłam wiele pozytywnej energii. ❤️ Naszej parze kosmetyki bardzo przypadły do gustu! A Wy mieliście już okazję testować produkty marki LPM? :)

#zmyslowyduet #ambasadorkalpm
Czytaj dalej

29. Zielona herbata- dobra nie tylko na odchudzanie. Zielone kosmetyki od Bielendy.


Na pewno każdy z Was słyszał o pozytywnym wpływie zielonej herbaty na organizm. Świeżo zaparzona filiżanka zielonej herbaty dostarczy do naszego organizmu porządną dawkę antyoksydantów, czyli przeciwutleniaczy, które pomogą oczyścić nasz organizm oraz wspomogą odchudzanie. Aż 80% z nich stanowią katechiny, które mają istotny i wielokierunkowy wpływ na redukcję tkanki tłuszczowej. Szczególną substancją wyróznianą wśród nich jest EGCG, czyli galusan epigallokatechiny, którego działanie antyoksydacyjne jest niemal 100 razy silniejsze niż witaminy C i 25 razy silniejsze niż witaminy E.

Skoro wypijając filiżankę zielonej herbaty dostarczamy do organizmu tyle perełek, to dlaczego by nie dostarczać ich także innymi drogami? I tutaj naprzeciw nam wychodzi Bielenda z kosmetykami z linii Zielona Herbata.



Pierwsze, co przykuło moją uwagę w tych kosmetykach to skład i zapach. W zależności od produktów zawierają one Olejek z drzewa herbacianego, przeciwtrądzikową azeloglicynę, rozjaśniającą witaminę B3, kompleks aktywny przeciw zanieczyszczeniom, które dostają się do naszej skóry ze środowiska, a także wodę kwiatową- destylat z liści zielonej herbaty. Każdy z kosmetyków ma prawie taki sam, niezwykle piękny zapach- totalnie świeży, orzeźwiający i kobiecy!
Jest tutaj:
- Płyn micelarny 3 w 1
- Matujący krem na dzień
- Serum multifunkcyjne do pielęgnacji cery mieszanej.


Kolejne kosmetyki Bielendy, którymi zachwycam się ostatnimi czasy to 3 makijażowe perełki- fluid w kolorze naturalnego beżu, puder brązujący #instamakeup oraz perełkowa baza pod makijaż. Chyba najbardziej rzuciłam się właśnie na bazę, bo odkąd weszły do sprzedaży to ciekawiły mnie swoją konsystencją- czy to są same perełki, czy w czymś pływają, czy pompka je "zasysa" czy jak. No i w końcu mogę ją przetestować na własnej skórze! A więc baza składa się z perełek, które pływają w przezroczystym żelu i są zasysane przez pompkę. Baza świetnie ujednolica podkład i sprawia, że skóra przez cały dzień nie jest sucha. Fluid i puder sprawdziły się idealnie na mojej skórze- to idealnie moje kolory, dzięki nim do makijażu potrzebuję jeszcze jedynie tuszu i mogę wyjść z domu.

O wszystkich kosmetykach marki Bielenda opowiem Wam już wkrótce, a tymczasem biorę się za ich testowanie, by rzetelnie je Wam zrecenzować! 

Jeśli jesteście ciekawi tych kosmetyków to serdecznie zapraszam Was na stronę Bielendy http://bielenda.pl/serie/zielona-herbata-2 gdzie dowiecie się o nich znacznie więcej. :)

Trzymajcie się ciepło!

Czytaj dalej

28. O matowej pomadce słów kilka...



Matowe pomadki to absolutnie to, co kocham najbardziej. ❤️ Ostatnio przeglądając ofertę Drogerii SuperKoszyk.pl zauważyłam tę pomadkę.... i nie mogłam przejść obok niej obojętnie, natychmiast wylądowała w koszyku! Pierwsze co, to po otrzymaniu przesyłki od kuriera pobiegłam ją przetestować w nowym makijażu i się zakochałam.


Jest to Mat liquid lipstick marki Bell w kolorze 102 London. Kolor prawdziwa miazga! Jest niesamowicie intensywny i kobiecy, sprawdzi się idealnie na wiosnę i lato. Nie jest to ani róż, ani fiolet, ani fuksja, ani śliwka... raczej miks tych wszystkich kolorów. Fajne jest w niej to, że można nałożyć ją bardzo cienko- wtedy ma jaśniejszy kolor lub grubiej- wtedy jest ciemniejsza, a nasz makijaż dostaje prawdziwego pazura. ❤️

Pierwsze co po nałożeniu jej na usta mnie zdziwiło to to, że musiałam zaczekać dłuższą chwilę, aż pomadka stanie się matowa. Zdążyłam się już przeżywać zawał serca, że mój ukochany kolor nie jest matowy, że źle doczytałam, albo producent dał ciała, ale po 2-3 minutkach pomadka stała się idealnie matowa. Kolejna rzecz, która uderza w pomadce to jej trwałość. Po chwili noszenia jej postanowiłam ją zetrzeć i co? Nie było opcji. Ani ręką, ani chusteczką, no niczym. Pomógł dopiero płyn do demakijażu. Tak samo w przypadku jedzenia i picia- pomadka wszystko wytrzymuje i nie rozmazuje się! ❤️ Ewentualnie trzeba potem bardzo delikatnie podmalować usta, ale tylko od środka. To naprawdę duży plus, bo często mam ochotę na jakiś mocny kolor na ustach, ale sobie myślę, że przecież wychodzę na cały dzień, będę jeść, pić, więc pomadka tylko się rozetrze- tu  nie ma o tym mowy!


Pomadkę da się idealnie i równomiernie nałożyć na usta, co jest jej kolejnym plusem. Poza tym ma śliczny (chyba wiśniowy) zapach, no mega. :D Jeszcze mi się nie zdarzyło mieć tak cudnej pomadki, dlatego bardzo się cieszę z tej. To zdecydowanie najtrwalsza matowa szminka jaką mam i na pewno powiększę moją kolekcję o kolejne sztuki. :)

Jeśli lubicie promocje na kosmetyki to gorąco zapraszam Was do Drogerii SuperKoszyk.pl i do kliknięcia w link: https://www.superkoszyk.pl/rewardpointsreferfriends/refer/index/?k=zMDYzMjY
Następnie w prawym górnym rogu klikamy "zarejestruj się", a później po kliknięciu w swoje imię przy avatarze klikamy zakladkę "moje punkty". Tam klikamy, że chcemy dołączyć do programu zbierania punktów, a na nasze konto wpada kupon na aż 10 zł! Dzięki temu już macie trochę pieniążków do wydania na zakupy w Drogerii. Serdecznie polecam!
Dodatkowo do mojego zamówienia było dołączone kilka próbek, a w końcu kto ich nie lubi? ❤



Jeśli nie jesteście jeszcze przekonani do zakupów w Drogerii to mam dla Was specjalny bon! Na hasło SKSONRISA będziecie mieli darmową dostawę ważną przy zamówieniach od 79zł w Drogerii SuperKoszyk.pl. Kod jest ważny do końca kwietnie- korzystajcie! ❤️

Czytaj dalej

27. Blik - i jest! Czyli o moich ekspresowych zakupach.


Płaciliście kiedykolwiek Blikiem? To nowa metoda płatności, dzięki której możecie zapłacić wszędzie, gdzie w danej chwili jesteście bez gotówki w ręku, a także bez karty. Jak dla mnie jest to totalna rewolucja, bo wielu z nas narzeka na drobne, które wylecą czasem z portfela i pałętają się po całej torbie. Na pewno nie raz mieliście sytuację, gdy musieliście iść do sklepu po 2-3 rzeczy, nie bierzecie żadnych toreb ani plecaków, bo przecież zakupy weźmiemy w rękę i pojawia się dylemat- wziąć kilka zł do ręki, a może braknie? A może lepiej kartę? No ale telefon przecież też bierzemy, no bo ktoś może zadzwonić, napisać, a może nie będzie w sklepie tego, co nam potrzeba i będzie trzeba zadzwonić... 

I tu właśnie wkracza Blik, czyli świetne rozwiązanie dla każdego. Dlaczego? Przypomnijcie sobie, kiedy ostatni raz widzieliście kogoś, kto nie miał smartfona, a zwykły telefon na przyciski. No dobra, pomińcie babcie i dziadkóe 70+, którzy tego po prostu nie ogarniają. Ja osobiście widziałam tylko jednego pana z takim telefonem ostatnio, natomiast ze smartfonami setki, tysiące osób. Wiele osób mówi, że młodzież i studenci to mają komórki przyklejone do rąk, a my się z tym kłócimy. Ale czy nie mają racji? Przez telefon załatwiamy wszystko! To czemu by nim nie płacić? Przecież i tak masz go przy sobie :) 


Jak płacić blikiem? 
1. Instalujemy aplikację swojego banku na telefonie. To konieczne, gdyż w każdej z tych aplikację znajdziecie opcję "Blik".

2. Poinformuj sprzedawcę, że chcesz zapłacić kodem Blik. W swojej aplikacji mobilnej na telefonie kliknij na ikonę Blik i pobierz 6-cio cyfrowy kod.

3. Wpisz kod Blik na klawiaturze terminala płatniczego przy kasie.
4. Teraz na swoim telefonie musisz potwierdzić wykorzystanie kodu. 


5. Brawo- zapłacone! A Ty nie miałeś przy sobie ani karty, ani gotówki. :)
W przypadku transakcji powyżej 100 zł aplikacja poprosi o dodatkowe podanie kodu PIN, którym logujesz się do niej. Jest to dodatkowe zabezpieczenie, gdyby Wasz telefon wpadł w niepowołane ręce. 



Blikiem możesz także wypłacać pieniądze z bankomatu oraz płacić za zakupy internetowe, z czego sama ostatnio korzystałam. ♥️  Jadąc w tramwaju znalazłam sporą promocję na Zalando.pl na szpileczki, została ostatnia para w moim rozmiarze. Nie mogę płacić przez telefon, więc postanowiłam skorzystać z Blika i kupić je, bo przecież okazja mogła mi przejść koło nosa! Wybrałam sobie także rajstopki i spódnicę, wszystko oczywiście ze sporymi przecenami. Płatność Blikiem poszła mi tak szybko, że nawet nie zdążyłam dojechać do kolejnego przystanku, rewelacja! Zero nerwów, że coś nie działa, stresu, że nie zdążę kupić. 



Dla mnie Blik jest najwygodniejszą formą płatności ever- niemalże każdy sklep już akceptuje tę formę płatności, a coraz więcej osób z niej korzysta. Nie dziwne- szybka, sprawdzona i bezpieczna. W dodatku gdy nie macie pieniążków ani na koncie, ani w portfelu wystarczy, że poprosicie kogoś znajomego, by wygenerował Wam czek Blik, którego kod podyktuje Wam telefonicznie lub wyśle SMSem. Proste? Proste♥️ Nie czekaj więc i instaluj aplikację swojego banku, przekonaj się sam, jak proste i szybkie staną się płatności :)



Czytaj dalej

26. Makijażowo-włosowe szaleństwo z Drogerią SuperKoszyk.pl


Na co zwracacie uwagę, gdy szukacie dobrej Drogerii Inernetowej ? Od czego zawsze zaczynacie poszukiwania?
Ja zawsze zaczynam od poszukiwania pomadek i włosowych nowości. Nie wiem czemu, ale to są rzeczy, od których absolutnie zawsze zaczynam. I tak właśnie znalazłam prześliczną matową pomadkę Bell w świetnej cenie - trafiając do Drogerii SuperKoszyk.pl


To właśnie te dwie perełki, które od razu wpadły mi w oko! Wprawdzie początkowo uwagę zwróciłam jedynie na pomadkę Bell, jednak w trakcie przeglądania oferty Drogerii trafiłam na perełkę Makeup Revolution i oczywiście wylądowała w koszyku- nie mogłam przejść obojętnie. ❤  Obie pomadki testuję od tygodnia i w przypadku obu jestem pod dużym wrażeniem. Głównie zachwyciły mnie ich kolory oraz trwałość, jeszcze nie miałam czegoś, co wytrzymałoby dwudaniowy obiad z kawą oraz wf i nadal wyglądało idealnie, a w przypadku pomadki Bell tak jest.


Kolejne makijażowe cuda, które sobie wybrałam to baza pod makijaż i pod cienie. Sprawdziły się u mnie fantastycznie, więc na pewno chciałabym poświęcić im dłuższą chwilę, ale to już w kolejnym poście. :) Bazę Makeup Revolution wybrałam ze względu na dobre opinie i oczywiście nie czytałam o niej więcej. Kiedy wzięłam ją do ręki i okazało się, że ma konsystencję niedającą się niczym odróżnić od wody nie dałam jej szans. Po 3 dniach postanowiłam ją jednak wypróbować i własnie tak się zaprzyjaźniłyśmy. Ze względu na konsystencję jest ultra wydajna, co mnie bardzo cieszy. Ma też bardzo wygodne i przede wszystkim szczelne opakowanie, co sobie bardzo cenię. Baza jest malutka, ale to totalna torpeda, jeśli chodzi o trwałość makijażu. ❤




Jestem wyznania, że kreska tworzy makijaż. Często nie czuję nawet potrzeby lub nie mam czasu na nakładanie podkładu, więc wtedy ratuję się porządną kreską i pomalowanymi rzęsami. Uwielbiam eyelinery w płynie z cieniutką końcówką, bo sprawdzają się wspaniale, da się nimi zrobić prawdziwie szybką i piękną krechę. Makeup Revolution zaskakuje mnie już od dłuższego czasu, a ten eyeliner jest kolejnym powodem, dla którego kocham tę firmę. 


Jeśli chodzi o włosowe rzeczy, to wybrałam dwie nowości i jednego klasyka. Ostatnio jedyną odżywką, z jakiej korzystam na co dzień jest zaparzony na świeżo rumianek, jednak keratynowe serum do włosów kusi mnie zawsze, nawet w nocy o północy. Bardzo podoba mi się jego konsystencja- coś niczym krem do rąk, który bardzo ładnie i równomiernie wciera się we włosy, zarówno suche, jak i mokre. Świetnie je wygładza i nabłyszcza, normalnie każdy włos się świeci i połyskuje w słońcu. Poza tym włosy są nieziemsko miłe w dotyku, takie przyjemne i delikatne. Nie znoszę, kiedy są jak siano i to serum stanowczo temu zapobiega. 


Też kochacie aloes? Zawrotna cena 4,88zł za litr szamponu + słowo "aloes" na opakowaniu sprawiły, że szampon kupiłam w ciemno. W razie "w" miałabym litr aloesowego żelu do mycia pędzli. No cóż, szampon ku mojemu zdziwieniu wcale nie ma konsystencji wody. Jest gęsty i fajnie się pieni. Wbrew pozorom jest też wydajny, choć z litrowej butelki ciężko jest go sobie wylać w idealnej porcji na włosy, także ja przelałam go do mniejszego opakowania. Powiem Wam, że po tygodniu użytkowania już nie czuję potrzeby wydawania na szampon więcej pieniędzy, jak te 4,88zł za litr. Dlaczego? Moje włosy są świeże- zawsze. Wprawdzie myję je z taką samą częstotliwością jak do tej pory, jednak teraz są ciągle świeże, sypkie i gładkie. Szampon unosi włosy u nasady i choć nie wydziela 525 tysięcy bombelków piany, to po myciu czuję, że moje włosy są tak dogłębnie czyste. Szampon ma w składzie aloes i ogórek, a poza nimi w sumie niewiele więcej. Jak dla mnie jest to prawdziwe odkrycie roku, więc na pewno zaopatrzę się w kolejną butlę w najbliższej przyszłości. 

Jeśli lubicie promocje na kosmetyki to gorąco zapraszam Was do Drogerii SuperKoszyk.pl i do kliknięcia w link: https://www.superkoszyk.pl/rewardpointsreferfriends/refer/index/?k=zMDYzMjY
Następnie w prawym górnym rogu klikamy "zarejestruj się", a później po kliknięciu w swoje imię przy avatarze klikamy zakladkę "moje punkty". Tam klikamy, że chcemy dołączyć do programu zbierania punktów, a na nasze konto wpada kupon na aż 10 zł! Dzięki temu już macie trochę pieniążków do wydania na zakupy w Drogerii. Serdecznie polecam!
Dodatkowo do mojego zamówienia było dołączone kilka próbek, a w końcu kto ich nie lubi? ❤




Czytaj dalej